Nastał, mój miły, wiek Eschylesowy…

Nastał, mój miły, wiek Eschylesowy:
Poemata się rodzą wielkie, ciemne,
Na skrzydłach złotych straszne bogów głowy
Jak Samuele wychodzą podziemne.
Ale nie widzi, kto w duchu nie nowy
Albo kto serce ma w sobie nikczemne,
Taki nie słyszy ech spiewanych w niebie,
Ale ma swoje wieszcze - podług siebie.

Ci jemu niosą, jeśli się rozwściekli,
Słowa, przez które wściekłość swą wyleje,
Lub będą przed nim ludzkość biczem siekli
I szkalowali potąd ludzkie dzieje,
Aż się ów człowiek cały na kształt Hekli
Rozgoni błotem i w sobie rozgrzeje,
Słowami pieśni wzniesion jak gadzina,
Że gwizdem głośniej nad innych przeklina.

Takim (o miły, a mojego losu Świadomy!)
takim zamknijmy na kłódki
Usta; - a cierpią… to nie dajmy głosu,
Aż w moc przetrawią w sobie swoje smutki
Wtenczas to i z nich spodziewać się kłosu,
W którym ziarn pełność, a wąs będzie krótki.
Trzeźwych mieć będziem buntowników w carstwie
Z tych, co pogardzą pijaństwem - w rytmiarstwie.

Komentarze

Śni mi się jakaś wielka a przez wieki idąca…

Śni mi się jakaś wielka a przez wieki idąca
Powieść… niby na twarzy ogromnego miesiąca
Ludy wymalowane… krwią swoją purpurową
Idące błagać Boga i wiekuiste Słowo
Na niebiosach zjawione… O pomóż Zbawicielu,
Abym te wszystkie rzeczy… do gwiazdy i do celu
Doprowadził… a ludzkim się nie zmieszał oklaskiem
Ani łzami się zalał… ani śćmił twoim blaskiem.

Ojczyzny nieśmiertelnej serce wielkie niech słyszę
Ciągle w sobie bijące… a na wielką ciszę
Przygotuję… że żadnych stąd oklasków nie będzie…
Chyba gdzie jakie pary… białe, wodne łabędzie
Po stawach ukraińskich… albo też i nad nami,
Które są echem kraju… tych… i muzykantami
Niebios… Cecylii świętej… za życia poślubione…
(…)

Komentarze

Mój Adamito widzisz, widzisz jak to trudne…

Mój Adamito - widzisz, jak to trudne
Uprawiać cnoty pustynie odludne,
Jaki pot wielki z człowieka się leje,
Gdy o ideał stoi lub idee.

Dawniej ci ręce jezuitów plotły
Wianeczki i te spiącemu wkładali,
Leciałeś jako kmieciane miotły,
Sił nie zużywszy - byłeś coraz dalej.

Dawniej ploteczka szła na kształt zegarka
I ciągle twymi wiewała sztandary,
Lepsza niż sonet, plotka soneciarska,
Pełniejsza miodu - niż obce puchary.

Medale rosły w olbrzymie posągi,
Kurwy odeskie zmieniały [w] grafinie,
Nie tak to widzisz, Adamitku, nynie
Nie tak to nynie - jak to było ongi.

Dziś jezuityzm jak wąż ciebie łamie,
Sam go wskrzesiłeś… widzisz, mój Adamie!

Komentarze

Niedawno jeszcze kiedym spoczywał uspiony…

Niedawno jeszcze - kiedym spoczywał uspiony,
A sen mój się zarzęsił strzałem pełnym dymu
I w dym stanął anioł jak ogień czerwony,
I szepnął mi do ucha: “Ja Mord - lecę z Rzymu…”

Jam uciekał i tęczę tak za sobą snował
Jak Irys… a po tęczach gnał mię ów przeklęty
Tak, żem spytać go musiał: “A kto tam mordował?”
A on mi znowu szepnął w ucho: - “Mahomet przeklęty!”.

I znowu uciekałem… i kwiatów kielichy,
I róże z ducha mego ciskałem za siebie
Broniąc się… a on za mną jak kurz i wiatr cichy
Gnał i szeptał: “Spełnione tu… a osądzą w niebie”.

Komentarze

Jeżeli kiedy w tej mojej krainie…

Jeżeli kiedy w tej mojej krainie,
gdzie po dolinach moja Ikwa płynie,
gdzie góry moje błękitnieją mrokiem,
a miasto dzwoni nad szmernym potokiem,
gdzie konwaliją woniące lewady
biegną na skały, pod chaty i sady -

Jeśli tam będziesz, duszo mego łona,
choćby z promieni do ciała wrócona :
to nie zapomnisz tej mojej tęsknoty,
która tam stoi jak archanioł złoty,
a czasem miasto jak orzeł obleci
i znów na skałach spoczywa i świeci.

Powietrze lżejsze, które cię uzdrowi,
Lałem z mej piersi mojemu krajowi.

Komentarze

W dziecinne moje cudne lata…

W dziecinne moje cudne lata
nieraz dziecinne ucho słyszało
jaką - od ojców prawdę - niecałą,
jako dyjament z innego świata,
dziwnie błyszczącego…

Komentarze

Wyjdzie stu robotników…

Wyjdzie stu robotników,
oborzą miasta grunt,
wyrzucą łokieć - funt.
Klatki pełne wróblików

otworzą - i przed tłuszczą
ptaszki na wolność puszczą…
Muzyka nieustanna:
“Wolność! Wolność! - Hosanna…”

Święci staną w katedrze
Trzej… i zawezwą Ducha,
Lud księgi praw rozedrze,
Próchno kart rozdmucha:

Weźmie stare sztandary,
Wyprowadzi jak mary
Za kościół - na mogiły,
Zapali, by świeciły

światu dawnymi dzieły,
błysnęły - i spłonęły.
Bije godzina ranna,
Mary znikły: “Hosanna!”

Komentarze

W ostatni dzień - W ostatni dzień…

W ostatni dzień - w ostatni dzień
Wyście, podróżne tu ptaki,
Spotkały suchy dębu pień,
Co od piorunów miał znaki.

Lecz gdy go spiew poruszył wasz,
gdy głos doleciał z ojczyzny,
Wylazła nagle człecza twarz
Spod kory - ze spalenizny.

Spod liści błysną złoty łuk
I ręka - i kawał korony.
W dębie słowiański mieszkał Bóg
I wam się pokazał zjawiony…

Komentarze

Bo to jest wieszcza najjaśniejsza chwała…

Bo to jest wieszcza najjaśniejsza chwała,
Że w posąg mieni nawet pożegnanie.
Ta kartka wieki tu będzie płakała
I łez jej stanie.

Kiedy w daleką odjeżdżasz krainę,
Ja kończę moje na ziemi wygnanie,
Ale samotny - ale łzami płynę -
I to pisanie…

Komentarze

Do matki

Zadrży Ci nieraz serce, miła matko moja,
Widząc powracających i ułaskawionych,
Kląć będziesz, że tak twarda była na mnie zbroja
I tak wielkie wytrwanie w zamiarach szalonych.

Wiem, żebym ci wróceniem moim lat przysporzył; -
Mów, kiedy cię spytają, czy syn twój powraca,
Że syn twój na sztandarach jak pies się położył,
I choć wołasz, nie idzie - oczy tylko zwraca.

Oczy zwraca ku tobie… więcej nic nie może,
Tylko spojrzeniem tobie smutek swój tłumaczy;
Lecz woli konający - nie iść na obrożę,
Lecz woli zamiast hańby - choć czarę rozpaczy!

Przebaczże mu, o moja ty piastunko droga,
Że się tak zaprzepaścił i tak zaczeluścił;
Przebacz… bo gdyby nie to, że opuścić Boga
Trzeba by - to by ciebie pewno nie opuścił.

Komentarze

Next entries » · « Previous entries